Wielki reset – Jaką przyszłość planuje nam globalna władza?

Od marca 2020 roku świat pogrążony jest w walce z globalną pandemią koronawirusa COVID-19. W książce tej czytelnik znajdzie przekłady istotnych dokumentów z ostatnich lat, z których wynika, że owa pandemia to jedynie pretekst do przeprowadzenia „wielkiego resetu”, dzięki któremu stanie się możliwa budowa nowego ładu światowego. Dokumenty te pokazują, że mamy do czynienia z finalizacją rozpoczętego wraz z końcem zimnej wojny projektu przebudowy świata zgodnie z globalistyczną ideologią „zrównoważenia” i „inkluzywności”, która jest nową maską światowego komunizmu.

Wielki reset to książka, która mówi o planach globalnych elit władzy ich własnymi słowami.

W 2020 roku świat pogrążył się w kryzysie – największym od czasów II wojny światowej. Co wywołało ów kryzys?

Książka „Wielki Reset” zawiera obszerne fragmenty najważniejszych dokumentów, pozwalających zrozumieć obecną sytuację, opatrzone komentarzem. Globalna rewolucja przedstawiona jest tu słowami samych jej twórców. Znajdziesz tu kluczowe, fragmenty rezolucji ONZ Agenda 2030, projekt ID2020, a także obszerne cytaty z książki Klausa Schwaba „COVID-19: Wielki Reset” oraz wielu innych dokumentów.

Więcej o książce można dowiedzieć się tutaj: Wielki reset

Strona: wydawnictwowektory.pl

Facebook: wydawnictwowektory

CYFROWE EURO JUŻ W KWIETNIU – KONIEC GOTÓWKI JAKĄ ZNAMY

Kolejna „teoria spiskowa”, przed którą od lat ostrzegali „szury i foliarze” staje się rzeczywistością.

Już w kwietniu EBC (Europejski Bank Centralny) ogłosi pilotażowy projekt dotyczący cyfrowego Euro. Na równi z nimi, nad wprowadzeniem cyfrowej waluty pracuje kilkanaście państw na świecie – chociażby Chiński Bank Centralny, a Bahamy wdrożyły ją już w 2020r. Prace nad cyfrowymi walutami prowadzi 70% banków centralnych.

Konto w Europejskim Banku Centralnym, będzie mógł posiadać każdy kto będzie chciał, będzie ono bezpłatne, na co podejrzewam sporo ludzi się zdecyduje. A kiedy już wyeliminowana zostanie gotówka w formie papierowej nałoży się na nich opłaty – bo kto im przecież zabroni?

Na naszych oczach realizuje się kolejny element Wielkiego Resetu, oraz całkowitego zniewolenia ludzi. Przejście na cyfrowy pieniądz rodzi konsekwencje jakich większość ludzi nie jest w stanie sobie wyobrazić.

Przede wszystkim ludzie przestaną być właścicielami pieniędzy, a staną się jedynie ich dysponentami. Nie będzie można przelać pieniędzy, będą cały czas w banku, będzie można co najwyżej przelać z jedno banku do drugiego. Nie będzie możliwy „run na banki”, więc znacząco zwiększy się możliwość kreacji pustego pieniądza.

Gotówka zapewnia anonimowość, w przypadku jej wycofania bankierzy (a być może także rządy) zyskają o nas nieograniczoną wiedzę – co gdzie, kiedy i za ile kupujemy, nic się nie ukryje, będą widzieli kupowanie niepoprawnych politycznie książek, leków w aptece itp.

A było już kilka przypadków blokowania kont bankowych dla osób niepoprawnych politycznie, np. dla założyciela Gaba Andrew Torby, a na naszym podwórku dla Michalkiewicza.

Zostaniemy pozbawieni swojej własności, rzeczy takich jak komputery, samochody, rowery etc., tak jak brzmią te założenia Wielkiego Resetu – „nie posiadaj niczego i bądź szczęśliwy”. Już dzisiaj trwa przecież walka z własnością, gdzie posiadanie przedmiotów użytkowych przedstawiane jest jako coś nieopłacalnego, niewygodnego, niemodnego, przecież wygodniej jest coś współdzielić, po co mieć rower, jak można go wypożyczyć w miejskiej wypożyczalni, już dzisiaj niektórzy producenci aut oferują wzięcie auta w abonamencie gdzie płacąc wyższą ratę niż rata kredytu otrzymujemy w tej cenie przeglądy i ubezpieczenie, a po określonym czasie możemy dostać do użytku nowe auto.

W przyszłości tendencje te się upowszechnią i zradykalizują. Dla producentów to najlepsza sytuacja – ktoś stale wypożycza produkt i stale za niego płaci, a po określonym czasie dostaje nowy, używa go i dalej płaci itd.

Weźmiesz auto w abonament, nie będziesz musiał martwić się o przeglądy, terminy, ubezpieczenia, kalkulować kosztów, podobnie będzie np. z komputerem – w abonamencie dostajesz darmową naprawę, serwis, konserwację, zabezpieczenie antywirusowe, nie musisz się o nic martwić. Tak będzie wyglądał miękki mechanizm pozbawiania własności.

Kolejnym zagrożeniem jest to, że prawo do emisji pieniądza cyfrowego będą posiadać jedynie banki centralne, w takim wypadku banki komercyjne staną się zbędne (zadziwiające jest to, że siedzą cicho i nie robią hałasu, bo to euro jest sprzeczne z ich interesami, widocznie dostali jakąś ciekawą propozycję). Wszystkie twoje pieniądze będą cyfrowe, więc nie będziesz mógł ich wypłacić, nie będziesz mógł posiadać oszczędności pod poduszką na wypadek kryzysu, a jak nie będziesz wykonywał iluś transakcji miesięcznie/lub na ustaloną kwotę, pieniądze szybko będą Ci znikać z konta – tak jak jest dzisiaj w praktycznie każdym banku, tak się przyzwyczaja ludzi do transakcji bezgotówkowych.

Podejrzewam, że większość ludzi to kupi tak jak 11 września i pandemię świrusa, kuszona bezpieczeństwem, wygodą i bezpłatnością transakcji – które prędzej czy później przestaną być darmowe. A jak wygląda bezpieczeństwo banków, wie każdy choć trochę obeznany w temacie – co kilka dni w którymś banku jest jakaś awaria i klienci nie mogą wypłacić pieniędzy, myślicie, że tutaj będzie inaczej?

To są właśnie cele główne przeprowadzane podczas zamachu stanu zwanego „pandemią”, dzięki niej prace nad tym wszystkim przyspieszają, cytuję za Christine Lagarde, francuską minister finansów i polityk: „kryzys pandemiczny przyspieszył proces cyfryzacji gospodarki i zmienił preferencje konsumentów”. Znana zasada -(wywołany sztucznie) problem, reakcja, rozwiązanie.

Źródło: Ciężka Artyleria

Afera w Niemczech. Naukowcy popierali LOCKDOWN na zlecenie polityków

Od dawna powtarzam wszystkim ślepo zapatrzonym w naukę, że ona również podlega naciskom ideologicznym oraz politycznym, a koncerny i korporacje często ustawiają badania tak, aby przedstawiały to co one chcą by przedstawiały. Tak jest w tym wypadku.

„W niemieckim dzienniku „Welt am Sonntag” opublikowano artykuł, w którym opisano skandal związany z wywoływaniem koronapaniki za pomocą środków masowego przekazu w Niemczech. Tytuł brzmi „maksymalna kolaboracja”.

O skandalu w gigantycznych rozmiarach możemy przeczytać w „Welt am Sonntag”. Gazeta przedstawiła dwa artykuły, z których jeden był drukowany w wersji papierowej, a drugi został opublikowany na stronie internetowej dziennika.

W połowie marca ubiegłego roku w Niemczech wprowadzono pierwszy lockdown. Stało się tak za sprawą ministra spraw wewnętrznych Horsta Seehofera z CSU, który kierował się radami Christiana Drostena oraz Lothara Wielera, szefa Instytutu Kocha.

Po wprowadzeniu lockdownu obaj podtrzymywali jedną wersję wydarzeń: krajowi grozi katastrofa, jeśli nastąpi szybkie otwarcie i powrót do normalności. Obaj postulowali m.in. podtrzymanie lockdownu na Święta Wielkiej Nocy, czemu przeciwny był minister Seehofer.
Sprawą miał zająć się sekretarz stanu w resorcie, czyli Markus Kerber.

Kerber miał prosty plan: chciał zgromadzić czołowych naukowców z kilku instytutów badawczych i uniwersytetów. Razem mieli stworzyć dokument, który następnie posłuży jako legitymacja dla dalszych obostrzeń.

Kerber wysłał odpowiednią wiadomość e-mail do naukowców, którzy następnie spełnili jego życzenie. Zaledwie kilka dni po otrzymaniu prośby dostarczyli niezbędnych informacji do niejawnego artykułu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który w możliwie najbardziej dramatyczny sposób przedstawiał zagrożenie, jakie stwarza koronawirus i który był powielany przez kolejne media.

Nakreślono w nim między innymi „najgorszy scenariusz”, zgodnie z którym, gdyby Niemcy nic nie zrobili, do końca mniemanej pandemii koronawirusa zginęłoby ponad milion ludzi w kraju.

„Welt am Sonntag” otrzymał obszerną korespondencję, która dokładnie pokazuje, co wydarzyło się między najwyższym kierownictwem ministerstwa, a naukowcami w tych krytycznych dniach marca 2020 roku.

Upublicznione materiały wskazują na to, iż Seehofer wykorzystywał swój autorytet do tego, by współpracujących z nim naukowców zatrudnić do celów politycznych, natomiast ci z radością przyjęli to zadanie powierzone przez szefa resortu.

Około 200 stron e-maili dowodzi zatem, że przynajmniej w tym przypadku naukowcy nie działali tak niezależnie, jak powinni i jak przedstawiał to od początku mniemanej pandemii rząd federalny, ale pracowali nad z góry określonymi założeniami, dla określonego przez polityków celu.

Obecny lockdown pod pretekstem kolejnej fali koronawirusa został zapowiedziany w Niemczech do połowy lutego, jednak już teraz pojawiają się informacje o tym, że – mimo kampanii szczepień – ma on zostać przedłużony, zapewne o kolejne dwa tygodnie (i tak w kółko – red.).”

Myślicie, że w Polsce było inaczej? Za posiadanie odmiennego zdania o tym co przyjęte w mainstreamie można dziś stracić pracę, albo nie otrzymać grantu na badania, więc większość lekarzy i naukowców siłą rzeczy zmuszona jest mówić to co chce rząd. A inni to w ogóle chcą się dzięki temu rozpromować, oraz wybić. W Niemczech był już przypadek prawniczki, która mówiła, że lockdown zabije więcej ludzi niż wirus, to ją szybko stamtąd wyrzucili.

Na poparcie pierwszego akapitu mojego postu pragnę przypomnieć w mocnym skrócie historię benzyny ołowiowej – przy której wielkie koncerny dla zysku zatruły miliony ludzi metalem ciężków, finansując przy tym badania, które wmawiały opinii publicznej, że beznyna ołowiowa jest bezpieczna. Znajdowała się ona na rynku przez 40 lat, dopiero w latach 70. wycofano ją z rynku.

Jak do tego doszło? Otóż celem było wyeliminowanie stukotów w silniku – skupiono się w tym celu na paliwie. Zastosowanie ołowiu miało je zapewnić. Pierwotne szacunki mówiły o tym, że jego opatentowanie i zastosowanie pozwoli zdobyć 20 proc. rynku i zarobić 3 centy na litrze. Ostatecznie zarobiono o wiele więcej.

Sukces nie był jednak oczywisty od samego początku. Właściwie to był on raczej niespodziewany. Gdyby bowiem uznać, że ludzie są racjonalni i cokolwiek wiedzą o świecie, trudno byłoby przewidywać, że będą masowo lać do baków truciznę, której szkodliwe właściwości znano od co najmniej 3 tys. lat.

Tymczasem wystarczyło kilkanaście lat, by 80 proc. benzyny wlewanej do baków w USA zawierało ołów. Wielu ludzi umarło z powodu zatrucia nią.

Początkowo nie brakowało ostrzeżeń. Najważniejsze skrupulatnie wyliczył Jamie Kitman, autor obszernego artykułu w magazynie „The Nation”. Naukowcy i fachowcy zwracali uwagę nie tylko na to, że ołów jest trucizną, ale także na jego „trwałość” i to, że kiedy raz dostanie się do środowiska, zostaje w nim na bardzo długi czas.

Pytanie rzeczywiście było trafne i podnosiło je wielu ekspertów. Nie mogło być inaczej, bo fatalne skutki ołowiu dla ludzi były dobrze znane. Wiedziano też, jak wygląda zatrucie pierwiastkiem, który jest silną neurotoksyną. Z pozoru więc sprawa mogła wydawać się przegrana. Lecz General Motors miał bardzo skuteczny dział marketingu, który przeprowadził mistrzowską rozgrywkę.

Zademonstrowano znajdując najbardziej podatny na korupcję urząd i poproszono go o zbadanie sprawy. Więcej o tym tutaj:
Dla zysku zatruli miliony ludzi. W Polsce też

Link do artykułu o przekupstwie naukowców:
Afera w Niemczech! Naukowcy popierali lockdown na zamówienie polityków

Coronavirus lockdown: German lawyer detained for opposition

Źródło: Ciężka Artyleria